To prawdziwe notatki dziewczyny, później kobiety, w których zamkniętych zostało piętnaście lat życia na krawędzi, we wciąż na nowo podejmowanej walce z nałogiem. Jej przejmujące, niejednokrotnie bardzo drastyczne świadectwo rodzi prawdę o piekle, jakim jest uzależnienie. Daty dzienne wyznaczają tu czas szkoły, pracy i wakacji, ale przede wszystkim czas życia i śmierci
Najbardziej zaskoczył mnie fakt, iż przeżycia tej dziewczyny są prawdziwe, a do tego, że sama autorka to przeżyła. Jest to po prostu niesamowite, że taka młoda dziewczyna tyle przeszła. Dużo się słyszy w telewizji, radiu, pisze w internecie o wielu podobnych przypadkach, lecz ta historia wstrząsnęła mną najbardziej. Przed przeczytaniem " Pamiętnika narkomanki" przeczytałam "kokainę" tej samej autorki. Trochę zdziwił mnie fakt, że w książce nie ma dialogów. Koleżanki pytały mnie jak ja mogę czytać taką książkę, w której nie ma ani jednego dialogu. Mówiły, że one by jej nie przeczytały. Lecz ja się zawzięłam i przeczytała, Nie żałuje. Bardzo podobała mi się ta książka, Ogólnie lubię książki tej autorki. Przed "Kokainą" miałam zamiar przeczytać właśnie " Pamiętnik narkomanki", lecz nie mogłam nigdzie znaleźć tej książki. Gdy się wreszcie za nią zabrałam od razu mnie wciągnęła. Nie mogłam przestać jej czytać, strasznie chciałam wiedzieć co będzie dalej.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz